KŁAŚĆ SIŁĘ NA MASĘ, CZYLI ODWIEDZINY ABSOLWENTÓW W PIGUŁCE


70 elektryka już za nami. Czy wszystko się udało? Sądząc po frekwencji przybywających  do naszych progów absolwentów- jak najbardziej! Nie zabrakło zabawnych historyjek, szczerych zwierzeń i wspomnień czasów kiedy system automatycznego przyciemniania szyb był ewenementem na skale aplikacji mobilnej ,,Elektryka”, ale zacznijmy od początku.

Godzina 9:00, sobota, zdawało by się, że jedna z wielu ale nic z tych rzeczy. Budzik dzwoni o godzinie 7. Parę razy wciśnięta drzemka i godzina mija jak z bicza strzelił. 8:00 już wiem, że się spóźnię. Biegiem na autobus, po drodze bitwa z myślami typu, czemu nie mam jeszcze prawo jazdy? Do szkoły przyjeżdżam spóźniony, jak się okazuje na miejscu nie tylko mi się to przytrafiło.

Więcej…
 

SZKOŁA MA ŻYĆ CAŁY CZAS

rozmowa z Dyrektorem szkoły Panem Grzegorzem Königsbergiem

 

Rozmowę przeprowadziły: Natalia Sobczyk i Oliwia Bielik

 

Czy od 1994 r., w którym zaczął Pan swoją przygodę z „Elektrykiem”, zdarzyło się coś, co szczególnie zapadło Panu Dyrektorowi w pamięć?


O, było bardzo dużo takich zdarzeń. Najbardziej zapamiętany przeze mnie rok to 1997, czyli czas powodzi. W lipcu byliśmy tu i ratowaliśmy szkołę. Staraliśmy się ewakuować mienie szkoły. Pracownie były w piwnicach, na parterze, na piętrze, w wyniku czego nosiliśmy to wszystko. Pamiętam, że z pracowni Pani Heleny Pruss wyciągaliśmy potężne silniki, które ważyły kilkaset kilo. Trzeba było to w jakiś sposób wyjąć, potem wnieść po schodach przy użyciu siły mięśni i pomysłów, i tak dalej. To była ciężka praca, od rana do wieczora. Nie mogę zapomnieć o wizycie na Ukrainie w czasie walk na Majdanie.

Więcej…
 

PRZYGODA Z "ELEKTRYKIEM"

rozmowa z Panią Heleną Pruss, byłą kierownik ds. kształcenia zawodowego

 

Redaktor  (Agata Śliżewska): Jak to się stało, że wybrała Pani zawód nauczyciela? Czy to było marzenie od dziecka czy może pierwszy świadomy wybór drogi zawodowej?


Pani Helena Pruss: Miałam 6 lat, kiedy poszłam do szkoły, 13 lat, kiedy skończyłam podstawówkę. Chciałam wtedy pójść do 5-letniego liceum pedagogicznego, ale najbliższe było zbyt daleko mojej miejscowości w Poznańskiem i rozpoczęłam naukę w liceum ogólnokształcącym. W LO zastanawiałam się, czy iść na matematykę i zostać nauczycielem czy pójść na studia techniczne. Pomyślałam wtedy: „ach, lepiej być inżynierem niż nauczycielem”.

Więcej…
 

SZKOŁA W ANEGDOCIE

 

Jubileusz 70-lecia istnienia szkoły to okazja do spotkań i wspomnień. Przygotowując wydanie okolicznościowe szkolnej gazetki "Krótkie Spięcie -reaktywacja", specjalnie nawiązaliśmy kontakt z absolwentami "Elektryka", by na łamach miesięcznika podzielili się z nami swymi przeżyciami z lat, kiedy byli uczniami szkoły. A oto kilka z nich.

 

Jeszcze za czasów uczniowskich przygotowywaliśmy dekoracje na szkolne uroczystości. Przez dwa tygodnie robiłem w domu napis studniówka – wyglądała jak z gwiezdnych wojen. Musieliśmy zamawiać tira, aby przewieźć ją na salę, bo w Żuku się nie zmieściła.

*

Kiedyś w internacie były warunki raczej kiepskie. Jak była ciepła woda, to było dobrze. Kiedy Pan Nowicki był zastępcą kierownika internatu, co tydzień robił apele. Zawsze na zakończenie apeli uczniowie mogli zadawać pytania i jeden z uczniów zapytał: „Dlaczego nie ma ciepłej wody?”, na co Pan Nowicki odpowiedział: „Bo nie ma jeszcze pary technologicznej”.

Więcej…
 
Więcej artykułów…
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2